Spojrzenie wstecz (Rückblick)

8. Rückblick
Es brennt mir unter beiden Sohlen,
Tret’ ich auch schon auf Eis und Schnee,
Ich möcht’ nicht wieder Atem holen,
Bis ich nicht mehr die Türme seh’.
Hab’ mich an jeden Stein gestossen,
So eilt’ ich zu der Stadt hinaus;
Die Krähen warfen Bäll’ und Schlossen
Auf meinen Hut von jedem Haus.
Wie anders hast du mich empfangen,
Du Stadt der Unbeständigkeit!
An deinen blanken Fenstern sangen
Die Lerch’ und Nachtigall im Streit.
Die runden Lindenbäume blühten,
Die klaren Rinnen rauschten hell,
Und ach, zwei Mädchenaugen glühten! –
Da war’s geschehn um dich, Gesell!
Kommt mir der Tag in die Gedanken,
Möcht’ ich noch einmal rückwärts sehn,
Möcht’ ich zurücke wieder wanken,
Vor ihrem Hause stille stehen.
8. Spojrzenie wstecz
Podeszwy moje stopy palą,
Choć biegnę poprzez śnieg i lód,
Nie spocznę nim się nie oddalą,
Twe mury i twych ulic chłód.
Kamienny bruk bieg mój utrudnia,
Złowieszczy bije z wieży dzwon,
Rój złych wron śnieżne kule zrzuca,
Na głowę mą ze wszystkich stron.
Jakże odmiennie przyjęło mnie,
To miasto gdy odkryłem je,
Zaśpiewał skowronek przy oknie,
Słowik wtórował zalotnie.
Piękne lipy wokół rozkwitły,
Wiosenny deszczyk w rynnie grał,
Ach! Oczy dziewczyny zabłysły,
Spokoju już nie będziesz miał.
Gdy na myśl tamten dzień przychodzi,
Wstecz spojrzeć chciałbym jeszcze raz,
Czy miłość nasza się odrodzi,
Ach jakże chciałbym cofnąć czas.
Sławek S



