Śpiew Normana (Normans Gesang)
Pieśń „Normans Gesang” (D 846) powstała w kwietniu 1825 roku jako część cyklu pieśni Schuberta inspirowanego powieścią Waltera Scotta „Fräulein vom See” („Pani z jeziora”). Pieśń oddaje dramatyczne losy Normana, szkockiego wojownika rozdzielonego z ukochaną Marią.
Walter Scott, szkocki pisarz romantyczny, opublikował powieść w 1810 roku. Jej niemieckie tłumaczenie ukazało się w 1819 roku, a adaptacji tekstów do pieśni dokonał Adam Storck, tłumacz i poeta.
Schubert, zafascynowany romantyzmem i szkockim klimatem utworu, skomponował muzykę do wybranych fragmentów — w tym do monologu Normana, który w pieśni wyraża tęsknotę, niepokój i przeczucie śmierci.

Normans Gesang
Die Nacht bricht bald herein, dann leg’ ich mich zur Ruh,
Die Heide ist mein Lager, das Farnkraut deckt mich zu,
Mich lullt der Wache Tritt wohl in den Schlaf hinein.
Ach, muss so weit von dir, Maria, Holde, sein.
Und wird es morgen Abend, und kommt die trübe Zeit,
Dann ist vielleicht mein Lager der blutig rote Plaid,
Mein Abendlied verstummet, du schleichst dann trüb und bang,
Maria, mich wecken kann nicht dein Totensang.
So musst ich von dir scheiden, du holde, süsse Braut,
Wie magst du nach mir rufen, wie magst du weinen laut,
Ach, denken darf ich nicht an deinen herben Schmerz,
Ach, denken darf ich nicht an dein getreues Herz.
Nein, zärtlich treues Sehnen darf hegen Norman nicht,
Wenn in den Feind Clan Alpin wie Sturm und Hagel bricht,
Wie ein gespannter Bogen sein mutig Herz dann sei,
Sein Fuss, Maria, wie der Pfeil so rasch und frei.
Wohl wird die Stunde kommen, wo nicht die Sonne scheint,
Du wankst zu deinem Norman, dein holdes Auge weint,
Doch fall ich in der Schlacht, hüllt Todesschauer mich,
O glaub, mein letzter Seufzer, Maria, ist für dich.
Doch kehr’ ich siegreich wieder aus kühner Männerschlacht,
Dann grüssen wir so freudig das Nah’n der stillen Nacht,
Das Lager ist bereitet, uns winkt die süsse Ruh
Der Hänfling singt Brautlieder, Maria, hold uns zu.
Śpiew Normana
Zapada ciemna noc, zanurzę się wnet w śnie,
Me łoże jest we wrzosach, okrywa paproć mnie,
Strażnika równy krok kołysze mnie do snu,
Ach, tak chciał los, że cię Mario nie ma tu.
A kiedy smutny wieczór nadejdzie jutro znów,
Być może moim łożem śmiertelny będzie grób,
Ucichnie pieśń wieczorna i echo gdzieś wśród drzew,
Mario, nie zbudzi mnie twój żałobny śpiew.
Więc muszę cię opuścić, o słodka, wierna ma,
Choć wołasz mnie w rozpaczy, choć cierpi dusza twa,
Nie wolno myśleć mi, że płaczesz wciąż co dnia,
Nie wolno myśleć mi, że serce twe też łka.
Nie może Norman tęsknić, odważnym musi być,
Gdy z gór wysokich spada by wroga swego bić,
Niech serce moje będzie jak ten napięty łuk,
A moc, Mario, we mnie – by czuł respekt wróg.
Gdy przyjdzie ta godzina i zginie słońca blask,
Ty pójdziesz do Normana ze łzą w ponury czas,
Lecz gdy śmiertelny bój wyznaczy życia kres,
O! wiedz, że myśl ma wieczna, Mario, z tobą jest.
A jeśli wrócę w chwale, zakończę mężny bój,
Odpocznę w noc spokojną i będę tylko twój,
Nasz obóz jest gotowy i szczęście czeka nas,
Upojny śpiew słowika weselny głosi czas.
Sławek S.



