Alpejski łowca (Der Alpenjäger)

Pieśń „Der Alpenjäger” (Alpejski łowca), oznaczona jako Op. 37 nr 2 (D. 588), opiera się na wierszu Friedricha Schillera. Utwór ten został skomponowany w 1825 roku i jest jednym z wielu przykładów jak Schubert mistrzowsko łączył poezję z muzyką, tworząc liryczne arcydzieła. W pieśni tej Schubert oddaje dramatyczny charakter tekstu Schillera, który opowiada o alpejskim myśliwym i jego zmaganiach z naturą oraz emocjami. Muzyka podkreśla zarówno majestatyczność gór, jak i intensywność przeżyć bohatera.

(Kliknij aby zobaczyć nuty)

(Wersja KS)

Melodia + akompaniament
Akompaniament

Obraz wygenerowany z pomocą Microsoft Copilot

Der Alpenjäger

Willst du nicht das Lämmlein hüten?
Lämmlein ist so fromm und sanft,
Nährt sich von des Grases Blüten
Spielend an des Baches Ranft.
»Mutter, Mutter, lass mich gehen,
Jagen nach des Berges Höhen.

Willst du nicht die Herde locken
Mit des Hornes munterm Klang?
Lieblich tönt der Schall der Glocken
In des Waldes Lustgesang.
»Mutter, Mutter, lass mich gehen,
Schweifen auf den wilden Höhen.”

Willst du nicht der Blümlein warten,
Die im Beete freundlich stehn?
Draußen ladet dich kein Garten,
Wild ist’s auf den wilden Höhn.
»Lass die Blümlein, lass sie blühen,
Mutter, Mutter, lass mich ziehen.

Und der Knabe ging zu jagen,
Und es treibt und reißt ihn fort,
Rastlos fort mit blindem Wagen
An des Berges finstern Ort.
Vor ihm her mit Windesschnelle
Flieht die zitternde Gazelle.

Auf der Felsen nackte Rippen
Klettert sie mich leichtem Schwung,
Durch den Riss geborstner Klippen
Trägt sie der gewagte Sprung.
Aber hinter ihr verwogen
Folgt er mit dem Todesbogen.

Jetzo auf den schroffen Zinken
Hängt sie, auf dem höchsten Grat,
Wo die Felsen jäh versinken,
Und verschwunden ist der Pfad.
Unter sich die steile Höhe,
Hinter sich des Feindes Nähe.

Mit des Jammers stummen Blicken
Fleht sie zu dem harten Mann;
Fleht umsonst, denn loszudrücken
Legt er schon den Bogen an.
Plötzlich aus der Felsenspalte
Tritt der Geist, der Bergesalte.

Und mit seinen Götterhänden
Schützt er das gequälte Tier.
»Musst du Tod und Jammer senden,«
Ruft er, »bis herauf zu mir.
Raum für alle hat die Erde,
Was verfolgst du meine Herde?«

Alpejski łowca

Nie chciałbyś jagnięcia chronić?
Słodkie jest w zieleni traw,
Lubi się wśród kwiatów bawić,
Biec nad rzekę i nad staw.
„Mamo, mamo, pozwól w góry,
Chcę na szczyty, w niebios chmury”.

Nie chciałbyś przywołać stada,
Kiedy zadmiesz w stary róg?
Dzwonki grają, zmierzch zapada,
Owce stają u twych nóg.
„Mamo, mamo, pozwól w góry,
Chcę na dzikie spojrzeć chmury”.

Nie chciałbyś na kwiaty czekać?
Tam w ogrodzie cisza trwa,
W górach nie da się zwyciężać,
Spokój ich to tylko gra.
„Niechaj kwiaty kwitną sobie,
Tylko skały są w mej głowie”.

Poszedł chłopiec więc na łowy,
Jakaś siła tam go pcha,
Bez wytchnienia, wciąż gotowy,
W górach swą kryjówkę ma,
Przed nim w strachu, przerażona,
Mknie gazela wypłoszona.

Wspina się po nagiej skale,
Nad przepaścią skacze w dal,
Mija szybko górskie hale,
Strach jej taką siłę dał.
Ale za nią z łukiem w dłoni
Biegnie człowiek w swej pogoni.

Aż na skalnych grzbietów szczycie
Wisi tam gdzie ścieżki brak,
Przed nią przepaść, marne życie,
Za nią łowca – śmierci znak,
Gdzie tu uciec, gdzie się schować,
Nikt nie będzie cię żałować.

Błaga jego: nie rób krzywdy,
W swym nieszczęściu cała drży,
Lecz na próżno, on jest hardy,
Łuk napięty w ręku tkwi.
Aż tu nagle ze szczeliny,
Duch się zjawił gór krainy.

Swoją ręką pełną mocy,
Nie pozwala zadać ran,
„Czemuż śmierć i ból palący,
Niesiesz tu gdzie jestem pan?
Odejdź wreszcie w swoje strony,
Nie prześladuj mojej trzody!”

 

Sławek S.