Rozterki kwiatów (Der Blumen Schmerz)

Pieśń „Der Blumen Schmerz” została skomponowana w 1822 roku jako część twórczości  Schuberta do tekstów mniej znanych poetów, w tym Johanna Grafen von Mailáth, węgierskiego arystokraty piszącego po niemiecku. Wiersz „Der Blumen Schmerz” opowiada o kwiatach budzących się do życia, które zamiast radości odczuwają ból i tęsknotę — metafora egzystencjalna, typowa dla romantyzmu. Schubert zastosował technikę przekomponowania — muzyka zmienia się wraz z emocjami i obrazami w kolejnych zwrotkach, zamiast powtarzać jeden motyw.
„Der Blumen Schmerz” nie należy do najbardziej znanych pieśni Schuberta, jak „Małgorzata przy kołowrotku” czy cykle „Winterreise” i „Die schöne Müllerin”, ale jest ceniona za subtelność, głębię emocjonalną i poetycką wrażliwość. Pieśń wpisuje się w romantyczną ideę, że piękno i cierpienie są nierozłączne, a natura odzwierciedla ludzkie uczucia.

(Kliknij aby zobaczyć nuty)

(Wersja KS)

Melodia + akompaniament
Akompaniament

Obraz wygenerowany z pomocą Microsoft Copilot

Der Blumen Schmerz

Wie tönt es mir so schaurig,
Des Lenzes erstes Wehn,
Wie dünkt es mir so traurig,
Dass Blumen auferstehn.

In ihrer Mutter Armen
Da ruhten sie so still,
Nun müssen, ach! die Armen
Hervor ans Weltgewühl.

Die zarten Kinder heben
Die Häupter scheu empor:
“Wer rufet uns ins Leben
Aus stiller Nacht hervor?”

Der Lenz mit Zauberworten
Mit Hauchen süßer Lust,
Lockt aus den dunklen Pforten
Sie von der Mutter Brust.

In bräutlich heller Feier
Erscheint der Blumen Pracht,
Doch fern schon ist der Freier,
Wild glüht der Sonne Macht.

Nun künden ihre Düfte,
Dass sie voll Sehnsucht sind,
Was labend würzt die Lüfte,
Es ist der Schmerzen Kind.

Die Kelche sinken nieder,
Sie schauen erdenwärts:
“O Mutter, nimm uns wieder,
Das Leben gibt nur Schmerz.”

Die welken Blätter fallen,
Mild deckt der Schnee sie zu –
Ach Gott! so geht’s mit allem,
Im Grabe nur ist Ruh!

Rozterki kwiatów

Jak strasznie brzmi to dla mnie,
Wiosenny pierwszy wiatr,
Jak smutno mi, że tłumnie,
Kwiaty wychodzą w świat.

W ramionach swojej mamy,
Spokojnie im czas biegł,
A teraz muszą same,
Wejść nagle w świata zgiełk.

Te dzieci – skarby ludzi,
Unoszą w górę wzrok,
„Któż nas do życia budzi,
Wszak jeszcze nocy mrok”.

Swym czarem wiosna nęci,
Zapachem łąk i bzów,
Wywodzi z czerni dzieci,
Z matczynych ciepłych snów.

Na ślubnej głośnej sali,
Zachwyca kwiatów pęk,
Lecz amant już w oddali,
Żar słońca wzbudza lęk.

Ich wonie mówią skrycie,
Że tęsknią cały czas,
Co wiatrowi daje życie,
Ich przygniata jak głaz.

Kielichy ich się chylą,
Ze smutkiem patrzą w dół,
„O matko zabierz nas stąd,
Bo życie to jest ból”.

Już opadają liście,
Śnieg miękko kryje je,
Ach Boże! – tak ze wszystkim,
Choć w grobie spokój jest.

 

Sławek S.