Pożegnalna pieśń żeglarza (Schiffers Scheidelied)
Pieśń „Schiffers Scheidelied” (D.910) została skomponowana w 1827 roku do słów Franza von Schobera (patrz: Autorzy pieśni). Utwór ten należy do późnego okresu twórczości Schuberta, kiedy kompozytor tworzył wiele melancholijnych i refleksyjnych pieśni, często inspirowanych tematyką podróży, rozstania i niepewności losu.
Tekst Schobera opowiada o żeglarzu, który musi opuścić ukochaną osobę, wyruszając w nieznane. Pieśń wyraża zarówno tęsknotę, jak i nieuchronność rozstania, co doskonale współgra z muzyką Schuberta, pełną dramatyzmu i emocjonalnej głębi. Kompozytor zastosował dynamiczne zmiany rytmu i harmonii, oddając burzliwy charakter morskiej podróży oraz wewnętrzne rozterki bohatera.
Pieśń została opublikowana po śmierci Schuberta w 1833 roku i do dziś pozostaje jednym z mniej znanych, ale niezwykle poruszających utworów w jego dorobku.

Schiffers Scheidelied
Die Wogen am Gestade schwellen,
Es klatscht der Wind das Segeltuch
Und murmelt in den weissen Wellen,
Ich höre seinen wilden Spruch.
Es ruft mich fort, es winkt der Kahn,
Vor Ungeduld schaukelnd, auf weite Bahn.
Dort streckt sie sich in öder Ferne,
Du kannst nicht mit, siehst du, mein Kind;
Wie leicht versinken meine Sterne,
Wie leicht erwächst zum Sturm der Wind,
Dann droht in tausend Gestalten der Tod,
Wie trotzt’ ich ihm, wüsst’ ich dich in Not?
O löse deiner Arme Schlinge
Und löse auch von mir dein Herz!
Weiss ich es denn, ob ich’s vollbringe
Und siegreich kehre heimatwärts?
Die Welle, die jetzt so lockend singt,
Vielleicht ist’s dieselbe, die mich verschlingt.
Noch ist’s in deine Hand gegeben,
Noch gingst du nichts unlösbar ein,
O trenne schnell dein junges Leben
Von meinem ungewissen Sein,
O wolle, o wolle, bevor du musst,
Entsagung ist leichter als Verlust!
O lass mich im Bewusstsein steuern,
Dass ich allein auf Erden bin,
Dann beugt sich vor dem Ungeheuern,
Vorm Unerhörten nicht mein Sinn.
Ich treibe mit dem Entsetzen Spiel
Und stehe plötzlich vielleicht am Ziel.
Denn hoch auf meiner Maste Spitzen
Wird stets dein Bild begeisternd stehn,
Und, angeflammet von den Blitzen,
Mit seinem Glanz den Mut erhöhn.
Der Winde Heulen auch noch so bang,
Übertäubet nicht deiner Stimme Klang.
Und kann ich dich nur sehn und hören,
Dann hat’s mit mir noch keine Not,
Das Leben will ich nicht entbehren,
Und kämpfen werd ich mit dem Tod.
Wie würde mir eine Welt zur Last,
Die Engel so schön, wie dich umfasst?
Auch du sollst nicht mein Bild zerschlagen,
Mit Freundschaftstränen weih es ein,
Es soll in Schmerz- und Freudetagen
Dein Trost und dein Vertrauter sein.
Ja bleibe, wenn mich auch alles verliess,
Mein Freund im heimischen Paradies.
Und spült dann auch die falsche Welle
Mich tot zurück zum Blumenstrand,
So weiss ich doch an lieber Stelle
Noch eine, eine treue Hand,
Der weder Verachtung noch Schmerz es wehrt,
Dass sie meinen Resten ein Grab beschert.
Pożegnalna pieśń żeglarza
O klify fale uderzają,
Szkwał szarpie żagle siląc moc,
Srebrzyste grzbiety tam szemrają,
Nadchodzi niespokojna noc,
Ma łódź przez wiatr przyzywa mnie,
Na daleki rejs już wypłynąć chce.
Tam gdzie dal czarna trwa bez końca,
Nie możesz być, dziewczyno ma,
Tam często brak jest gwiazd i słońca,
A groźny sztorm do rana trwa.
Tam śmierć się z życiem przeplata co dzień
Jak mógłbym miła narażać cię?
Rozluźnij uścisk swoich dłoni,
Niech serce wolne będzie znów
Bo nie wiem czy mnie los ochroni,
Czy wrócę do ojczyzny zdrów.
Ta fala, co kusi i niesie śpiew,
Pokazać też może swój morski gniew.
Wciąż życie twoje jest w twych rękach,
Masz jeszcze wybór, przyszłość masz,
O, rozłącz więzy twego serca,
Od mego, póki jeszcze czas.
O zrób tak, nie czekaj gdyż łatwiej jest,
Porzucić niż smutek po stracie znieść.
Niech ma świadomość będzie mocna,
Że na tej ziemi jestem sam,
Nie straszna wówczas burza nocna,
Poczucie siły w sobie mam.
Z żywiołem będę się bawił tam,
Marzenia swe spełnić radę dam.
Na maszcie w górze zawsze będzie,
Twój obraz motywował mnie,
W błyskawic blasku w tym momencie,
Niezłomną wiarę w duszę tchnie.
Choć wicher ryczy i w żagle dmie,
Twój głos najsłodszy usłyszę w tle.
Gdy mogę widzieć cię i słyszeć,
Nie straszne mi żywioły tu,
O życie swoje będę walczyć,
Śmiertelną bitwę wydam złu.
Jak mógłby mi przykrym być ten świat
Gdy wzrasta w nim mój anielski kwiat?
I ty zachowaj pamięć o mnie,
Strzeż ją wśród wielu szczerych łez,
Bo gdy tęsknić będziesz ogromnie,
Da pocieszenie tobie też.
A gdy wszystko stracę rękę daj,
I prowadź mnie tam w niebiański raj.
Gdy zniosą mnie zdradliwe fale,
Martwego na kwiecisty ląd,
To czyjeś wierne ręce małe,
Utulą do snu głowę mą.
Nie wzgardzą też ciałem, otoczą czcią,
I szczątki me biedne do grobu ślą.
Sławek S.



